czwartek, 4 kwietnia 2013

skoro to czytacie, to wiecie, że PRZESZYWALNIA wczoraj obchodziła swoją pierwszą miesięcznicę...
co to był za wieczór...
co to były za rozmowy...
a zakończenie z przytupem dosłownym, bo Rude z Maciejową tak się rozbrykały, że do Anny Jantar tańce uskuteczniały ...
efekt taki, że rudy człowiek pada rankiem pyskiem na stół...wyglądać, nie wygląda wcale...ale pozbierawszy się daje radę dalej ... Rude porannie dziś kwitnąco i mniej promiennie ....



 
skoro świętowała PRZESZYWALNIA to głowy do pracy nie miała...
ale Maciejowa sobą by nie była gdyby czegoś jednak nie zmalowała ... piękny malunek na Anny tunice powstał...i gdyby tylko powstał nie byłoby nic w tym dziwnego, ale powstał podczas Rudej strzyżenia (wyjaśnienie, że Anuś to najlepszy stylista fryzur jakiego ziemia kiedykolwiek nosiła) więc Anuś nie chcąc Rudej uch pozbawić, odgonić Maciejowej nie mogła i malowidło powstało..co z czasem Anuś zaakcepotować musiała mimo, że tunik z "Londka" przyjechany był...




rozmowom końca nie było... Maciejowa dziewczętom SPA urządziła, błotem z morza jakiegoś oblicza wymazała i relaksować sie kazała...


wiecie, czy nie wiecie, ale Rude czupryn ma konkret, czesać się nie lubi i tego nie robi .... jedynie Anuś gdy Rude strzyże okazję ma do grzebienia stosowania ... co czasem kończy się jak poniżej, że grzebyczek nie wytrzymuje...i znów Maciejowa reaguje i grzebyczek reanimuje...czy służyć będzie? tego nie wie nikt, ale wyglądać wyglada :) ...



w końcu marynar sztandarowy ukończony i nawet foty przy blasku słońca nie doczekał...bo Anuś porwała i zdjąć nie chciała...niech ma...niech nosi...strzyże dobrze...maluje jeszcze lepiej, to niech ma :) ...

 
 
pochwalim się wczorajszą paczką...
prasowalnica do koszulek przyszła :) !!!!
....Rude radochy po pachy miało ...pierwszą koszulkę prawie spaliło ..... ale wkroczyła Maciejowa.... w czymś koszulek ugotowała i jednocześnie test na pranie w wysokich temperaturach zrobiła... możemy trzaskać teraz aplikacje gdzie chcemy i ile chcemy...choć o "sicie" ciągle marzymy ....
 
 
 Dorotce dzięki wielkie za próby krzesła zreanimowania...
(dobre te goście do nas przychodzą)...
krzeseł naprawiać jeszcze nie potrafimy...
ale łamanie wychodzi nam na razie całkiem zgrabnie ....


pożegnanie ciepłe jak i cały pobyt...a za piękne grzywki PRZESZYWALNIA aż zapłacić zapomniała ...  


tak ... z otwartymi ramionami Was przyjmiemy i pożegnamy też z otwartemi ... Maciejowa nawet stylizację sobie zrobiła specjalną  na tę okazję coby gościom wesoło było...i było .. i tak będzie na wieki, wieków, aż nie padniemy ... amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz