chyba wiosna tupie już za oknem bo na wspominki wzięło ... jak to pewnej Soboty marcowej (tak poniżej to w marcu ;) ... PRZESZYWALNIA odetchnąć powierzem zapragnęła ... wyszła, kiełbas i buły zakupiła ... na Małą Polankę zeszła (ależ ta Gdynia dba o nas-grill w środku lasu)...
Maciejowa zakręciła się przy palenisku , kiełbas upiekła i śniadanie jak malowane...zazdrośc na twarzach spacerowiczów ... bezcenna ... chwila oddechu tylko dla siebie ... cudowna ...
... po śniadanku dnia tegoż samego ... pełni werwy i sił witalnych... pogalopowalim na "szoping" ... Maciejowej powstrzymać nie można, aby wszystkiego co w ręce wpadnie , nie powkładała na siebie...tylko tranzystorka z Radyjkiem M... brak ...
... żarty, żartami, wspominki, wspominkami, a cud prawdziwy i miód metamorfoza jest do przedstawienia...sukienunia była...no taka sobie..ale potencjał bił z niej za daleka...powisiała swoje i wczoraj zmartwychwstała...dumna, czarowna, nowoczesna...gdyby Rude kufer mniejszy miało, nie wypuściłoby tej kiecuni na pewno ...na szczupłą dzieweczkę, ale nie za bardzo szczupłą, taka "M" będzie akurat ... cena .... no wiadomo u nas nic powyżej stówy nie biega ;)
Dzień weny był wczoraj...wena wspaniała, zagraniczna taka ;)...służy nam bardzo...pomysł zaczerpnięty nie wiadomo skąd...ale czy to ważne skąd? ...inspiracja ważna i ważne, że cudo wyszło ...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz