piątek, 17 maja 2013

przygotowania do Sopotello trwają... doszywanie metek , prasowanie, ostatnie Rudego pouczenia i wymądrzania... bo samo nie może...
 Jutro Franek powiezie Maciejową do Was Ludu Kochany, abyście poczerpać trochę mogli tego czego w nadmiarze my mamy...
 W międzyczasie Rude przypomniało sobie o katanie krwiście czerwonej , której lamówek od miesiąca przyszywa i skończyć nie może...wczoraj skończyło i pokazać na oczy ludzkie się może ... dziś przygotowań do Sopotello ciag dalszy ... myślenia o tym dokąd zmierzamy, jak to robimy ... gdzie to zrobimy, żeby po ludzku, żeby ładnie było ... moze lokal ma ktoś tanio w Gdyni do wynajęcia ? ... nieśmiało zapytamy :)

 
 
pierwszy raz Magdy  nas odwiedziły ... i jak do domku kwiaty przyniosły ... bo pierwszy raz i taki zwyczaj ... miło, oj miło ... torby olbrzymy z ciuchami przytargały, macie i bierzcie, bo taka jest wola nasza, to wzięli my i cieliszyli się jak dzieci, bo tu potencjał, tam potencjał i tyle z tego zrobiż można...
gadało się przecudnie, zakupy zrobione, przeróbki zamówione, a przy botwince Maciejowej mlaskania i ochów i achów końca nie było, jednym słowem wspaniały wieczór i o to nam chodzi ...
 a  bez kwiatów gości też przyjmiem  , może serducha nie zdrżą nam od drzwi samych, ale przyjmiem ;) ...
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz