mowa była, że połowa PRZESZYWALNI na Kraków zapina...zapięła z Anną, po wcześniejszych perturbacjach autostardowych...bo dwie babki w samochodzie nawet na autostradzie zgubić się potrafią ;) ... i zaczęły sie warsztaty ... szał jak zawsze... cuda ... pierwsze łachi z PRZESZYWALNI poszły...Asia pierwszą aplikację dorwała i nikomu przymierzyć nawet nie dała ... już jej ...a Kraków z nieba płacze ... bo po co móc w plenerze zdjęcia robić?... no po co ? :/..tu minuty ukradzione przed burzą ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz